Zamek
Grodno
Na stromym cyplu
góry Chojna (450 m npm) nad
Jeziorem Bystrzyckim
wznoszą się wspaniałe ruiny zamku Grodno, niegdyś jednej z największych
i
najsilniejszych warowni na Śląsku.
Początki zamku sięgają
końca XIII wieku. Zbudował go książę Bolko I. Górska warownia
zajmowała wtedy
tylko najwyższą część wzgórza i składała się z piętrowego
budynku, wieży
obronnej, wieży bramnej i murów obwodowych. Wcześniej
prawdopodobnie istniał tu
gród z XII w. księcia Bolesława
Wysokiego strzegący
szlaku z Wrocławia do Czech, choć niektórzy uznają że już wtedy
był to zamek.
Legenda natomiast mówi, iż około roku 800 przybył w te strony
angielski rycerz
i zbudował na Chojnie czworoboczną strażnicę. Pierwsza wzmianka z
1315r.
mówiła, że zamek jest własnością księcia świdnicko-jaworskiego
Bernarda. Burgrabią był Kylian von Haugwitz. W I poł.
XIV Bolko II rozbudował zamek, który składał się
z wysokiej wieży, dwóch budynków stanowiących
pomieszczenia załogi, wieży bramnej,
drewnianych zabudowań gospodarczych oraz dużego dziedzińca. Całość
otoczona
była murem obronnym. W 1392 r. zamek wraz z całym księstwem przeszedł
na
własność czeską. W XV w. - zarządzało nim
kilka
różnych rodów rycerskich, aż w końcu opanowali go
rozbójnicy. Stąd dokonywali
napadów i rabowali okoliczną ludność oraz kupców. Jednym
z rycerzy rozbójników
był Jerzy Puczek (Mühlheim),
a po nim ród Czettritzów. W
1535 r. Hieronim Czettritz sprzedał zamek Krzysztofowi
Hochbergowi z Książa. W 1545 r. - cesarz
Ferdynand I
przekazał zamek Maciejowi z Łagowa (von Logau), sekretarzowi biskupa wrocławskiego
Jakuba von Salza. Rozpoczął on przebudowę
i rozbudowę zamku w duchu
renesansu, kontynuowaną przez syna Jerzego. Powstały wtedy: dziedziniec
dolny
otoczony murem obronnym z pięcioma bastejami, brama wejściowa z
budynkiem
mieszkalnym, piekarnia, łaźnia i budynki gospodarcze, liczne portale z
szarego
piaskowca oraz zaliczany do najpiękniejszych na Śląsku, zdobiony
sgraffitami
portal budynku przedbramia z 1570. Z
relacji z 1588r.
można się dowiedzieć, że zamek został "z tak wielkim nakładem pracy i
kosztów wybudowany, że nawet książę bez wstydu mógłby w
nim zamieszkać".
Pod koniec XVI w. z powodu
kłopotów finansowych
wdowa po Jerzym z Łagowa musiała pozbyć
się zamku, który
powrócił do cesarza Rudolfa II. Ten przekazał go za zasługi w
walce z Turkami
hospodarowi mołdawskiemu Michałowi Walecznemu. Podczas wojny
trzydziestoletniej
Szwedzi częściowo zniszczyli zamek. W 1679 r. zamek był oblegany
podczas buntu
chłopskiego skierowanego przeciw ówczesnemu właścicielowi
Zagórza - baronowi
Jerzemu von Ebenowi. Zamku nie zdobyli, a
barona
wsparły wkrótce wojska sprowadzone ze Świdnicy. Dwóch
przywódców buntu
powieszono. W 1774 r. zamek został opuszczony. W 1789 r. zawaliła sie ściana południowa i zachodnie skrzydło
mieszkalne. Na
pocz. XIX w. majątek Ebenów
rozparcelowano pośród wierzycieli. Gdy zamek przejęli okoliczni
chłopi, zaczęto
rozbierać ruinę. W 1823 r. zamek uratował prof. Johann
Gustaw Gottlieb Busching
z
Wrocławia, który rozpoczął prace zabezpieczające a następnie
rekonstrukcyjne.
Zamek został przystosowany do celów turystycznych, powstała
m.in. restauracja i
muzeum ze starym uzbrojeniem. W lata 1840-1907 dalsze prace
przeprowadzili jego następcy - hr. Fryderyk Burghaus
oraz baron Maksymilian Zeidlitz. W 1869 r.
od
uderzenia pioruna spłonęła wieża. W 1904 r. Zeidlitzowie
zrekonstruowali malowidła na budynku bramnym. Zdewastowany i okradziony
po
wojnie zamek przekazano wałbrzyskiemu oddziałowi Polskiego Towarzystwa
Tatrzańskiego,
a następnie oddziałowi PTTK w Wałbrzychu. W 1951 r. rozpoczęto prace
konserwacyjne.
Dzięki
współpracy
z muzeami w Wałbrzychu i Wrocławiu oraz zaangażowaniu Andrzeja Pankowskiego otwarto w 1965r. Regionalne Muzeum
PTTK Zamek
"Grodno".

Szkielet
księżniczki
Uwięziony
i
zakuty w kajdany szkielet, który można zobaczyć w zamku
górnym nawiązuje do
legendy o księżniczce śląskiej Małgorzacie. Ojciec przeznaczył ją na
żonę
pewnego bogatego starca. Ona jednak zakochała się w dwa razy młodszym
giermku. Pewnego
razu na wspólnej schadzce przyłapał ją ojciec. Dziewczyna
dostała ostatnią szansę lecz niczego to nie
zmieniło - wciąż nie zamierzała
wychodzić za starca. Okrutny ojciec kazał więc
zrzucić
giermka ze skały, a córkę zakuć w kajdany i zamurować w
komnacie, której okno
wychodziło na miejsce śmierci ukochanego giermka. Duch tragicznie
zmarłej
Małgorzaty zwany Białą Damą pojawia się o północy w jasne
księżycowe noce na
wieży zamkowej.
Ciekawa
jest też
historia samego szkieletu. Turystom pokazywano go już w XIX w. Nie był
to
oczywiście ten sam szkielet. Prof. Busching
kupił
kości jakiegoś listonosza za 5 talarów, wkrótce po
zakupie zamku. Od tej pory
pełniły one funkcję szkieletu księżniczki. Nie konserwowane uległy
jednak
zniszczeniu w latach 60-tych XX wieku. Prawdziwy szkielet zastąpiono
więc plastikową atrapą znana z szkolnych sal do biologii. W 1974
zamek
zwiedzała grupa lekarzy, pracownicy zamku poprosili
więc
o kobiecy szkielet. Wkrótce potem dostarczył go antropolog z
Wrocławia.
Wykorzystał kości kobiety odkopane na średniowiecznym cmentarzysku w
Czersku.
To właśnie one stanowią dziś atrakcję turystyczną a do lochu
w którym leżą, zwiedzający wrzucają monety, aby
powrócić w te piękne
strony.

Hitlerowski
skarb
W
latach 90-tych
XX w. dużą sensację wzbudziły listy
hitlerowskiego
sapera wysyłane bez adresu zwrotnego do redakcji wrocławskiego Słowa
Polskiego
z informacjami o ukrytych w zamku Grodno tajemniczych skrzyniach.
Osiadły po
wojnie w nieznanym miejscu Polsce kapitan Leonhard
von Schreck opisywał jak to w 1945 r.
wezwał go
wysoki rangą SS-man i pokazał plany
dwóch miejsc -
podziemnego tunelu pod jakąś górą i średnowiecznego
zamku. Schreck miał opracować
zabezpieczenia
minerskie obu miejsc w celu ukrycia bardzo ważnych rzeczy przed
nadchodzącymi
wojskami sowieckimi. W podziemiach zamku złożono dwie duże skrzynie. Po
wykonaniu pracy w drodze powrotnej do Wrocławia, podczas postoju Schreck dostał od towarzyszącego mu SS-mana
strzał w plecy. Przeżył jednak i zdecydował się mówić, ale
dopiero po 50 latach.
O wielkim znaczeniu skrzyń świadczyć ma fakt, iż długo po wojnie
zwiedzając
zamek z wnukiem w grupie niemieckich turystów zauważył jakoby SS-mana, który organizował całą akcję w
1945 r. Schreck postawił warunek, że
kolejne listy będą dostarczane
do redakcji po ich regularnym drukowaniu na łamach gazety. Tak też się
stało,
lecz wprowadziły one tylko zamieszanie. Częściowo powtarzał opisywane
już fakty
w formie beletrystycznej, ale zauważalne były pewne różnice jak
np. inne
nazwiska hitlerowców. Kolejny list był już testamentem Schrecka,
pisanym nieco dziwnym archaicznym językiem, w którym
zobowiązywał swojego
jedynego przyjaciela prawnika, twórcę testamentu, do przekazania
wielu ważnych
informacji w pięciu kolejnych listach, tak aby
jego
rodzina pozostała anonimowa i bezpieczna. Podał też szczegóły
zaminowania zamku
oraz kilka detali związanych z warownią mających uwiarygodnić jego
słowa.
Niczego to jednak nie dowiodło, a wprowadziło jeszcze większy zamęt. Na
zamek
wybrała się grupa eksploratorów, jednak nic specjalnego nie
odkryto. Wiele osób
uznało to wszystko za czyjąś zabawę. Niestety nie nadszedł już żaden
następny
list, więc sprawa pozostaje nie wyjaśniona.

Inna legenda
związana jest z zamkową studnią. W dawnych czasach pan zamku stoczył
zwycięską
bitwę i wziął wielu jeńców. Po pewnym czasie jeden z nich,
pochodzący z Turcji,
zwrócił się z gorącą prośbą do pana zamku o puszczenie wolno i
powrót do swej
ojczyzny. Usłyszał taką odpowiedź - O tak! Wolność uzyskasz wtedy, gdy
na
dziedzińcu zamku wykopiesz studnię, w której będzie woda.
Oprócz wolności
dostaniesz pieniądze i konia na podróż do ojczyzny". Turek
uniżenie
podziękował i ochoczo zabrał się do kopania studni. Szybko jednak zrozumiał w czym tkwił haczyk obietnicy pana. Pod
kilkudziesięciocentymetrową warstwą ziemi ukazała się twarda, lita
skała.
Marzenia szybkiego powrotu do ojczyzny oddaliły się. Nie poddał się
jednak i
zaczął kuć skałę ostrymi narzędziami. Praca była bardzo trudna i
ciężka.
Dopiero po 20 latach bardzo ciężkiej pracy dokopał się do wody. Zgodnie
z
obietnicą jeniec zyskał wolność, pieniądze i konia, aby mógł
wrócić do swej
ojczyzny. Dzisiaj studnia pełni funkcję maszynki do spełniania życzeń,
wrzuca
się pieniądze i wymyśla życzenie, które ma się ziścić.

Na
zamek wchodzi
się przez wspomniany budynek bramny z pięknymi lwami pilnującymi wstępu
do
warowni. Na dziedzińcu dolnym widać działo francuskie z 1870r. oraz
stara lipa
sądowa z XV w. Na zamek górny wchodzi się przez przepiękny
portal renesansowego
przedbramia. W jego bogatej kompozycji płaskorzeźbiarskiej widać herby właścicieli oraz
personifikację cnót rycerskich: Wierności, Sprawiedliwości,
Umiarkowania,
Miłosierdzia, Siły, Cierpliwości Mądrości i Nadziei. Na parterze zamku
górnego
są postawione dwa krzyże pokutne i moździerz, to tutaj wita nas
szkielet
księżniczki. Znajduje się tu również sala z namiastką broni drzewcowej
na ścianach. Na piętrze przedstawiona jest historia zamku i okolic oraz
krzyży
pokutnych. Ważnym miejscem na zamku jest 34 m wieża z drewnianym
hełmem, z
której roztaczają się przepiękne widoki okolic. Na dziedzińcu
górnym znajduje
się osławiona studnia. W podziemiach zamku jest również sala
tortur z różnymi
narzędziami np. garottą czy hiszpańskimi
łaskotkami.

Zamek znajduję
się w Zagórzu Śl. 12km na południe od Świdnicy.
Bibliografia:
Anna Będkowska-Karmelita, „Przewodnik po Ziemi
Wałbrzyskiej”,
Wyd. ALKAZAR, Opole 2005
B. Guerquin, „Zamki śląskie”, Warszawa
1957

