Zamek
w Łęczycy
Warownia w Łęczycy należy do typu
zamków miejskich.
Kiedyś zamykała ufortyfikowane miasto od strony płd.-wsch., a obecnie
prawie
przylega w tym narożniku do rynku miejskiego.

Rysunek zamku w "Przyjacielu Ludu" nr 17 z roku
1835
Obecny zamek łęczycki wzniesiono w latach
1357-70 z
inicjatywy Kazimierza Wielkiego. Tworzył on wraz z miejskimi
fortyfikacjami
jeden system obronny, choć oddzielony był od miasta fosą z mostem
zwodzonym. W
1352r. -Kazimierz Wielki doprowadził do włączenia księstwa łęczyckiego
do
Polski. Wkrótce potem rozpoczął budowę zamku oraz fortyfikowanie
miasta. Zamek
postawiono na sztucznie usypanym kopcu o wysokości 5 m, jako budulec
użyto
kamieni i cegły gotyckiej. Obiekt składał się z:
- wieży narożnej zwanej Szlachecką
(z powodu
mieszczącego się pod nią więzienia dla szlachty). Najsurowiej
osądzonych
złoczyńców opuszczano na dno lochów. Prawa sejmowe
ustalane w XV i XVI wieku
dokładnie ustalały sposób odbywania kar za różne
zbrodnie. Skazani za
morderstwo lub gwałt przebywali w najniższej kondygnacji, w
której „od otworu,
którym spuszczają, do dna wieży było najmniej 12 łokci w
głąb”. Pod kara 400
grzywien (a była to suma ogromna) zakazano skazańcom stawiać w lochach
jakichkolwiek pieców. Chleb i wodę opuszczano na sznurze. Raz
tylko odnotowano
udaną ucieczkę z lochów łęczyckiego zamku. Było to podczas
bezkrólewia, po
zgonie Augusta II w XVIII w. w czasie ogólnego nierządu w kraju,
gdy stan wieży
był opłakany, a strażnicy niedbali…
- wieży bramnej
-wieży mieszkalnej
zbudowanej
na planie kwadratu skrzydle boku 15m w skrzydle wschodnim zwanego Domem
Starym
o 2 kondygnacjach, przyziemie podzielono na trzy pomieszczenia, wyżej
były
niegdyś komnaty królewskie. Istniał też wielka izba sądownicza.
- bliżej
nieokreślonych
budynków drewnianych oraz otaczającego całość muru obwodowego.
Od miasta zamek
oddzielony
był murem i fosą zasilaną wodą z Bzury. ![]()
W XV w. zamek
łęczycki był
bardzo istotnym dla kraju miejscem, ze względu na odbywające się tu
częste
spotkania władców z polskimi możnowładcami oraz wysłannikami
obcych państw. I
tak np. w 1409 r. podjęto decyzję że jeśli Krzyżacy zaatakują Litwę to
Królestwo Polskie włączy się do wojny. Była to odpowiedź na
wcześniejsze
zapytanie delegacji zakonnej w tej sprawie i de facto oznaczała, iż
starcie
zbrojne jest nie uniknione. Na zjeździe w 1420 r. w Łęczycy pojawił się
niecodzienny gość - poseł czeski Hynek z Holsteinu. Przywiózł on
propozycję
objęcia tronu czeskiego przez Władysława Jagiełłę. Niestety nie mogła
ona być
oficjalnie przyjęta. W owym czasie Czechy zostały opanowane przez
religijno-narodowy ruch husycki. Ich tezy zostały mocno potępione przez
papieża
Marcina V i całą katolicką Europę. Już same kontakty z Czechami były
dla Polski
niebezpieczne. Próbowano więc osadzić na tronie czeskim brata
stryjecznego
polskiego króla, Witolda - wielkiego księcia litewskiego, co
mimo początkowych
sukcesów zakończyło się niepowodzeniem. Natomiast w 1426 r., gdy
w centrum
uwagi króla stała sprawa jego sukcesji, w zamku łęczyckim doszło
do gorszącego
zdarzenia. Możni panowie z całego kraju uzależnili swoje poparcie dla
syna
Jagiełły w zamian za potwierdzenie starych wolności i podpisanie nowych
przywilejów.
Złożyli oni u biskupa krakowskiego Zbigniewa Oleśnickiego
wspólnie podpisany
dokument z poparciem dla króla, ale ten miał go przekazać
dopiero, gdy król
spełni ich żądania. Na zjeździe król niespodziewanie
odmówił zgody na postulaty
możnowładztwa, co rozwścieczyło obecnych, którzy wyładowali swą
złość na
zwróconym im przez biskupa dokumencie. Jak opisuje Długosz:
"panowie
pochwycili go [dokument] natychmiast i wyciągnąwszy miecze z pochew,
nie bez
szczęku i łoskotu błyskającej broni, wywołującej wielki strach, na
oczach króla
pocięli go na drobne kawałki". Król nie ugiął się i nie zgodził
na warunki
panów. Ich żądania spełnił jednak kilka lat później.
Zamek łęczycki był
również
główną kwaterą Kazimierza Jagiellończyk w czasie wojen z
Krzyżakami. Przez wiele
miesięcy przebywała tu królowa Elżbieta, żona Kazimierza, gdy
ten przebywał w
polu. Odbywało się tu również wiele synodów kościelnych,
na których
duchowieństwo opodatkowało się w celu pokrycia wydatków
wojennych.
W
okres II poł. XV w. - I poł. XVI
w. zamek
nawiedzały wyniszczające go pożary. W
latach
1563-65 starosta łęczycki i podskarbi nadworny Jan Lutomirski
gruntownie
wyremontował i przebudował zamek na wygodniejszą siedzibę starościńską,
za 3000
florenów pożyczonych ze skarbca królewskiego. Przy bramie
postawił tzw. Dom
Nowy z 3 kondygnacjami, odnowił wieżę bramną i dostawił do niej klatkę
schodową
oraz jedno piętro, wzmocnił mury obwodowe, dobudował do nich ganki
strażnicze.
Powiększona została wieża szlachecka, którą zwieńczono
renesansową attyką, a
Dom Stary wzbogacił się o jedną kondygnację. Przekształceniu uległy
stare
gotyckie okna i wystrój wnętrz. Z rozkazu króla Stefana
Batorego w zamku
uwięziono posłów ze zbuntowanego Gdańska. Pod koniec wieku XVI
Łęczyca traci na
znaczeniu polityczno-militarnym. Jeszcze zatrzymuje się tu Zygmunt Waza
podążający na koronację do Krakowa, jeszcze odbywa się tu zjazd walny
prowincji
wielkopolskich.
Podczas szwedzkiego najazdu
Łęczyca została zdobyta we wrześniu 1655 r. przez gen. Douglasa, jednak
załoga
pod dowództwem starosty Jakuba Olbrychta Szczawińskiego nie
poddała się tak
łatwo jak inne miasta. Utrzymanie go przez kilka dni pozwoliło
królowi Janowi
Kazimierzowi na koncentrację wojsk pod Piątkiem. Niedługo
później miasto
zostało odbite przez pospolite ruszenie pod wodzą braci Zaleskich, nie
zdobyto
jednak zamku. Szwedzi wysłali więc posiłki z Łowicza, które z
powrotem zajęły i
ograbiły miasto. Na wiosnę 1656 r. pod Łęczycą stanął z oddziałami
partyzanckimi Stefan Czarniecki, bez artylerii nie był jednak w stanie
dokonać
oblężenia. Dopiero 2 października, gdy Czarniecki leczył rany
odniesione w
jednej z bitew, armia koronna pod dowództwem samego króla
podeszła pod miasto i
2 dni później zdobyła go szturmem. Zamek skapitulował 7
października. Te
wydarzenia poważnie nadwątliły stan warowni, którą przez długie
lata nikt nie
kwapił się odbudować. Także miasto zostało doszczętnie zniszczone -
przetrwały
tylko 3 domy...
W
1705 r. Szwedzi dokończyli dzieła
zniszczenia podczas kolejnej wojny północnej. Z zamku pozostała
ruina. Ówczesna
lustracja stwierdza, że "starożytności i ozdoby - in rudera
obrócone,
żadnego prawie okna nie ma”. W
latach 70-tych XVIII w.
częściowo zabezpieczono mury zamkowe, w tym wieżę przed całkowitym
zawaleniem,
choć jak pokazały następne wypadki - niezbyt skutecznie. W 1788
r. zawaliła się wieża bramna.
W 1814 r. zawaliła się część wieży
szlacheckiej. W 1816 r. w zamku kwaterowało wojsko, a na
resztkach
Domu Starego postawiono skład amunicji. Pod koniec
XVIII w. Prusacy chcąc ufortyfikować
Łęczycę, która stała się miastem granicznym, postawili ziemny
bastion broniący
narożnik miasta i zamku. Z prób odbudowy samego zamku nic nie
wyszło. W XIX w.
mieszczanie stopniowo rozbierali mury zamkowe dopóki oficjalnie
tego nie
zabroniono.
Po II wojnie
światowej ruiny
były siedzibą hufca harcerskiego. W 1964r. przystąpiono do
rekonstrukcji zamku
wg planów H. Jaworowskiego. Odbudowano wieżę, wieże bramną i Dom
Nowy. Obiekt
przeznaczono na Muzeum Ziemi Łęczyckiej.

Widok zamku od zachodu w II poł.
XIX w. wg. N.
Ordy
Miejscowe legendy związane są prawie w
komplecie z
diabłem Borutą występującym pod różnymi postaciami. Jako
szlachcic spaceruje w
kontuszu po dziedzińcu zamkowym, pod postacią sowy pilnuje
skarbów w lochach
zamkowych, w wodach Bzury jako Boruta-topielec przyjmuje kształt ryby z
rogami,
po polach galopuje nocami Boruta-koń, miód podbiera pszczelarzom
Boruta-bartnik.
Początki Boruty sięgają XIV w. Wtedy to Kazimierz Wielki wyruszył z
Krakowa do
Łęczycy, jednak blisko kresu podróży jego kareta ciągnięta przez
6 koni spadła
z grobli i zapadła się głęboko w bagno. Świta króla nie mogła
sobie z tym
poradzić, musiano więc poszukać pomocy. Wokoło był tylko bór i
błota oraz wąska
ścieżka w las. Jeden ze służących poszedł więc nią i wkrótce
zobaczył grupkę
ludzi, którzy z drewna sosnowego wytapiali smołę. Zwano ich
borutami, bo
większość czasu spędzali w borze. Jeden z nich zaoferował pomoc
królowi. Sługa
prosił, aby poszli wszyscy, ale tamci uparcie twierdzili, że jeden
boruta w
zupełności wystarczy. I faktycznie za pomocą grubego sznura wyciągnął
po kolei
wszystkie konie, a następnie i samą karetę. Wdzięczny król nadał
borucie
szlachectwo i uczynił zarządcą jego łęczyckich dóbr. Ten jednak
zapomniał skąd
się wywodzi i stał się dla ludu okrutnym ciemięzcą. Po śmierci
szlachcica-boruty ludzie ruszyli na zamek odebrać zagrabione im
pieniądze. Nic
nie znaleźli, a dwa dni później zniknęło także ciało zmarłego.
Odtąd zaczęto mówić
o diable Borucie. Podobno wciąż pilnuje on skarbów w lochach
zamkowych. A z
tego czasu do chwili obecnej zachowało się ludowe przysłowie: "nie ma
diabła gorszego, gdy się stanie pan z ubogiego".
W 1882 r. legenda nabrała nowego wymiaru, gdy ogrodnik o nazwisku
Jasiński
znalazł podobno przy ruinach zamku butelkę z kawałkiem papieru, na
którym była
informacja, jak znaleźć skarb znajdujący się w lochach przy wieży.
Ogrodnik
sprowadził brata z Warszawy i wspólnie przystąpili do kopania.
Chlew znajdujący
się przy wieży pozwolił im kopać niepostrzeżenie. Po kilku dniach
motyka
jednego z kopaczy uderzyła o żelazne wrota. Ucieszyli się bracia,
ponieważ byli
pewni, że natrafili na zamknięty skarbiec. Ich radość nie trwała jednak
długo,
bo nagle ziemia osunęła się i całkowicie ich zasypała. Ludzie nie
mówili o
niczym innym jak o gniewie Boruty, któremu zakłócono
spokój.
Istnieje też kilka innych opowieści o Borucie, które jednak nie
czynią z niego zabójcy,
lecz raczej łagodniejszego diabła-psotnika...

Zamek zbudowano na planie czworokąta o
powierzchni 2600
m2 i przez wieki nie był powiększana. Dziś składa się z bardzo
okazałego
skrzydła zachodniego z trzykondygnacyjnym budynkiem zwanym Domem Nowym,
wieżą
bramną i narożną ośmioboczną wieżą. Od wschodu stoi dwukondygnacyjny
budynek
zwany Prochownią. Prochownia stanęła w XIX w. na miejscu pierwotnego
budynku
mieszkalnego zwanego Domem Starym. Tutaj urządzono kancelarię
burgrabiego, salę
posiedzeń sądu starościńskiego i salę reprezentacyjną, w której
odbywały się
zjazdy rady królewskiej. Na piętrze mieściła się zbrojownia i
spichlerz. Mur
obwodowy ma maksymalnie ok. 10 m wysokości, ale w połowie jest
zrujnowany i
znacznie niższy. Bardzo wysoka, zwieńczona attyką wieża udostępniona
jest dla
turystów. W zamku jest Muzeum Ziemi Łęczyckiej z wystawą
dotyczący głównie
historii regionu i sztuki ludowej. Wyjątkowa w skali kraju jest wystawa
poświęcona... diabłu! Oczywiście chodzi o Borutę, który podobno
nie jest wcale
taki zły i woli żyć z ludźmi w zgodzie niż z nimi wojować. Na
dziedzińcu
zamkowym co roku odbywają się popularne turnieje rycerskie. Osobiście
na zamku
byłem tylko chwilę uczestnicząc w konkursie Losy żołnierza i dzieje
oręża
polskiego. Od Cedyni do Orszy. Wnętrz nie widziałem, tylko dziedziniec.

Zamek łęczycki znajduje się, jak już
napisałem, w
płd-wsch narożniku rynku. Łęczyca leży ok. 30 km na płn-zach od Łodzi.
Bibliografia:
Ryszard Rogiński
„Zamki i
twierdze w Polsce historia i legendy”, wyd. Instytut Wydawniczy
Związków
Zawodowych, Warszawa 1990
Stanisław
Kołodziejski, Roman
Marcinek „ Polska. Zamki” wyd. Kluszczyński

Plan zamku (wg T. Poklewskiego,
E.
Grabarczyka, A. Wierstakowa
z 1977 r.) 1 - wieża bramna, 2 - wieża narożna Szlachecka, 3 - Dom
Nowy, 4 -
Dom Stary / Prochownia, 5 - dziedziniec